AMERYKANIE DOMAGAJĄ SIĘ "POWROTU DO PRZYSZŁOŚCI 4"

W mediach polskich i zagranicznych znowu głośno o "Powrocie do przyszłości"! Z jednej strony cieszy to, że nasza ukochana trylogia znów została przypomniana światu, jednak z drugiej, sprawa w jakiej się o niej wspomina, nie do końca wszystkich zadowala. Na zlecenie The Hollywood Reporter, przeprowadzono wśród Amerykanów sondę, w której zapytano m.in. o czarnoskórego i homoseksualnego Jamesa Bonda, oraz o to jaki kultowy film zobaczyliby najchętniej w nowej odsłonie. To drugie pytanie, a raczej odpowiedź na nie, zainteresuje Was szczególnie.
Jak bumerang powraca temat czwartej części "Powrotu do przyszłości". I mimo, iż znane jest oficjalne stanowisko reżysera Roberta Zemeckisa i scenarzysty Bob Gale'a, którzy nowemu filmowi mówią kategoryczne "NIE", to wciąż sprawa ta budzi wiele emocji i nieustannie prowokuje do dyskusji. Choć sami fani oryginalej trylogii są podzieleni, gdyż jakaś część z nich chętnie zobaczyłaby kolejną odsłonę ulubionej serii, to jednak większość jest temu przeciwna. Trylogia "Back to the Future" jest jedną z tych, których naprawdę nie należy ruszać, gdyż trzy filmy tworzą spójną, zamkniętą, idealną całość, za co krytycy z całego świata zgodnie chwalą twórców. Mimo wszystko, chęć zobaczenia kolejnych przygód doktora Emmetta Browna i Marty'ego McFly na nic ma decyzję Bobów. Aż 71% badanych, chciałoby zobaczyć czwartą część "Powrotu do przyszłości"! Warto zaznaczyć, iż nasz ukochany film, zajął w tych badaniach pierwsze miejsce, stając się najbardziej pożądanym filmem przez Amerykanów. Na kolejnych miejscach nalazły się filmy z następującymi wynikami: 69% - "Toy Story 4" (który wkrótce wchodzi do kin), 68% - "Indiana Jones 5" (potwierdzony, lecz oczekujący na realizację), 67% - "Jurassic Park" (ostatnia część nowej trylogii jest w przygotowaniu). Jak więc łatwo zauważyć - "Powrót do przyszłości" jest jedynym w zestawieniu, którego kontynuacja nie jest nawet planowana.

Źródło: instagram.com/mrchristopherlloyd

Z dalszej części badań wynika, że całą trylogię Zemeckisa obejrzało  54% ankietowanych. Dodatkowo, aż 71% osób chciałoby obejrzeć nową odsłonę serii z tego względu, że podobały im się poprzednie części. Zaś 63% badanych dodało, że byliby gotowi pójść do kin pod warunkiem, że w obsadzie znaleźliby się aktorzy z oryginału. Jak wiemy, Christopher Lloyd mimo, 80 lat na karku, zawsze powtarzał, że jeśli kręcono by "czwórkę", chętnie powróciłby do roli Doca. Również Michael J. Fox, od lat chorujący na Parkinsona, przyznaje, że jeśli wróciłaby reszta załogi, on także byłby skłonny powrócić. Jak jednak przyznaje ten pierwszy - tylko Zemeckis i Gale byliby zdolni zrobić kolejną część, która dorównałaby oryginałowi. Jeśli chcecie głębiej zapoznać się z tematem czwartego filmu pod szyldem "Back to the Future", zachęcam do obejrzenia prelekcji z tegorocznego Pyrkonu, gdzie wraz z Piotrem Knapikiem, dokładnie omówiliśmy tę sprawę.
"Amerykanie chcą/marzą/domagają się czwartej części "Powrotu do przyszłości" - takie tytuły w ostatnich dniach rządziły internetem. Z wielu z tych tekstów można było wyczytać, iż właśnie "domagają się" jest wyrażeniem najbardziej odpowiednim. Jednak czy wyniki tej sondy, wpłynął w jakimś stopniu na decyzję Roberta Zemeckisa i Boba Gale'a? Osobiście wątpię, choć nie jest wykluczone, że w związku z tak dużym zainteresowaniem widowni, twórcy na coś się zdecydują. Pozwólcie, że przedstawię swoją opinię na ten temat. Jeśli Bobowie, postanowiliby złagodzić głód fanów, mogliby stworzyć nowy, dobry serial animowany, na przykład oparty na nowej serii komiksów. Myślę, że wtedy zaangażowaliby się w ten projekt aktorzy z oryginału, którzy chętnie użyczyliby swojego głosu w dubbingu. I takie wyjście byłoby chyba najlepsze. A jeśli! Miałby już kiedyś, nie daj Boże, powstać jakiś czwarty film sygnowany tytułem "Back to the Future", niechaj głównymi bohaterami będą dorośli synowie doktorka - Juliusz i Verne Brown. A co Wy o tym myślicie?
Póki co, czekamy na kolejne doniesienia. Dobrze, że "Powrót do przyszłości" wciąż jest łakomym kąskiem i gorącym tematem do rozmowy. Dobrze, bo mimo 33 lat od premiery, ludzie wciąż go uwielbiają. A Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji go poznać, być może zrobią to, zainteresowani którymś z nagłówków. Dobrze. Bardzo dobrze. A co przyniesie przyszłość? Tego nie wie nikt... prawie.

Michał Skrzypczak

25.11.2018 r.
Źródło: The Hollywood Reporter 
Kreator stron internetowych - przetestuj