"REMAKE 'POWROTU DO PRZYSZŁOŚCI'?          PO MOIM TRUPIE!"

Wszyscy jesteśmy świadkami tego co obecnie dzieje się w Hollywood. Filmowcy nie męczą się nad wymyśleniem czegoś nowego, oryginalnego i przełomowego, ale coraz częściej sięgają do źródeł. Ale w jak nikczemny sposób? Chcąc łatwo nachapać się pieniędzy, biorą się za to co już sprawdzone i co z pewnością przyniesie im ogromne zyski. Pojawił się już swego rodzaju trend na nagrywanie remake'ów, rebootów, sequeli, prequeli, interqueli, spin-offów i czego tylko się da, bazując na hitach i klasykach. Stąd też słyszymy o trzeciej części filmu "Pogromcy duchów", kolejnym filmie z serii "Gwiezdne Wojny" oraz kilku innych planowanych filmach osadzonych w tym uniwersum, o namysłach nad nową częścią przygód Indiany Jonesa, czy o już powstałych produkcjach, takich jak "Terminator: Genisys", "Mad Max: Na drodze gniewu" czy "Jurassic World". Aż dziw bierze, że nikt nie zabrał się jeszcze za "Powrót do Przyszłości". Trylogia, która zarobiła prawie miliard dolarów, byłaby teraz niezłą szansą na zarobek. Jest jednak ktoś kto uparcie stoi i blokuje powstanie czegokolwiek nowego, związanego z tą kultową marką. To sam reżyser Robert Zemeckis oraz jego przyjaciel i scenarzysta Bob Gale
Kilka dni przed 30. rocznicą kinowej premiery pierwszej części cyklu "Powrót do Przyszłości", Robert Zemeckis pozbawił fanów jakichkolwiek złudzeń. W wywiadze dla portalu www.telegraph.co.uk potwierdził to co powtarzał już od wielu lat. Zapytany o remake "Back to the Future" odpowiedział:

"O Boże, nie! Nie stanie się to póki ja i Bob nie umrzemy. Wiem, że remake pewnie i tak powstanie, chyba, że nasi spadkobiercy jakoś to zablokują po naszej śmierci. To jest oburzające, zwłaszcza, że ten film jest dobry. Tak, jakby chcieć zrobić remake "Obywatela Kane'a". To szaleństwo i obłęd! Dlaczego ktoś miałby coś takiego zrobić?
Zemeckis i Gale podpisali w 1984 roku specjalną umowę ze studiem Universal oraz Amblin Entertainment, mówiącą o tym, że ich głos jest najważniejszy w sprawie "Powrotu do Przyszłości" i wszystkim co z nim związane. Mają oni pełne prawa do trylogii, aż do swojej śmierci.
Zemeckis przyznał też, iż jest pewien, że jeśli remake kiedykolwiek powstanie to na pewno osiągnie wielki sukces. Stałoby się tak dzięki rzeszom fanów oryginalnej trylogii, którzy przyjęliby film z wielkim entuzjazmem. Z podobną sytuacją możemy spotkać się obecnie, biorąc jako przykład "Jurassic World", który jest jednoczenie remakem i sequelem filmu "Park Jurajski" z 1993 roku. Film został tak dobrze przyjęty przez widownię, że stał się jednym z najlepiej zarabiających filmów w historii kinematografii.

Bob Gale wyklucza również możliwość napisania scenariusza do czwartej części "Powrotu do Przyszłości". Jako jeden z argumentów podaje fakt, iż kolejny film powstałby na pewno bez Michaela J. Foxa co byłoby nie do przyjęcia przez fanów. Sam też powiedział, że "Back to the Futre" bez Foxa to nie "Back to the Future".
Choć duża część fanów cały czas łudziła się, że jednak powstanie nowy film pod szyldem "Back to the Future", teraz muszą pogodzić się z decyzją twórców, gdyż na pewno jest słuszna. Przecież to oni wymyślili tę historię i to oni są za nią odpowiedzialni. Oni najlepiej wiedzą co jest dla BTTF dobre, a co złe. Zostaje nam tylko czekać na niespodzianki, które co jakiś czas szykowane są dla miłośników tej serii. Może za niedługi czas Christopher Lloyd ponownie wcieli się w postać Doktora Browna? Może nawet Michael J. Fox choć na chwilę stanie się znów Martym McFly? Kto wie? W końcu zbliża się Dzień Przyszłości, wielkie święto dla wszystkich fanów "Back to the Future", także wszystko jest możliwe... Przyszłość nadchodzi!

                                                                               Michał Skrzypczak

źródło: http://www.telegraph.co.uk/film/back-to-the-future/remake-sequel-robert-zemeckis/
Kreator stron internetowych - przetestuj