WARSAW COMIC CON - JESIEŃ 2017 - RELACJA

Umarł Comic Con, niech żyje Comic Con!
Po pierwszym Comic Conie zrealizowanym w naszej stolicy niespecjalnie miałem chęć wrócić w to miejsce. Koszt wydarzenia nie zachęcał, szczególnie patrząc na fakt, iż jedyną wielką atrakcją były gwiazdy filmów i seriali zagranicznych, w dodatku najbardziej znana osobistość z powyższych ostatecznie nie dotarła. Konwenty w Polsce mają to do siebie, że każdy oferuje mniej więcej to samo, lecz podane w nieco innej, a czasem nawet identycznej postaci. Na tym tle znacznie wyróżnia się Pyrkon, który jest atrakcyjny właśnie przez ogrom aktywności; prelekcje, konkursy, warsztaty, testy, galerie i wiele więcej. Tym bardziej zaskoczył fakt, że po czerwcowej edycji Comic Conu postanowiono już organizację kolejnego i to w tym samym roku! Niewiele później zapowiedziano jeszcze kolejną edycję, tym razem wiosenną, która odbędzie się w kwietniu 2018 roku. Jednak tematem tego tekstu nie są przeszłe czy późniejsze Comic Cony, ale ten, który wydarzył się niedawno, w listopadzie. Jak zatem wyglądał, czym zaskakiwał i czy znalazły się na nim smaczki dotyczące „Powrotu do Przyszłości”?
Stare (nie tak dobre) błędy
Mimo, że to już druga edycja Comic Conu, wciąż nie naprawiono największej niedogodności – brak hali noclegowej. Większość konwentów tak wielkiego kalibru oferuje dla przybyszy z całej Polski i nie tylko miejsce, gdzie można spędzić noc, w dodatku taki pobyt jest zapewniony w cenie biletu. Nie jest to co prawda hotel, a zazwyczaj wielka hala, bądź sala gimnastyczna, gdzie można rozłożyć się z ekwipunkiem i spokojnie się przespać w towarzystwie innych konwentowiczów. Comic con zajmuje dwie hale w Ptak Expo, mimo że takich do wynajęcia jest więcej. W zamian organizatorzy oferują bezpłatny autobus na trasie Warszawa-Nadarzyn, gdzie faktyczne wydarzenie ma miejsce. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami wynajmu pokoju w stolicy, gdzie jak wiadomo ceny mogą przytłoczyć przeciętnego Janusza, którym jestem. Na całe szczęście mój przyjaciel Michał zaoferował mi przysłowiowy wikt i opierunek, za co serdecznie mu dziękuję. Drugim mankamentem jest wspomniany autobus, wielkości przeciętnego autobusu miejskiego, co powoduje że szczęśliwcy niczym sardynki dojeżdżali na wydarzenie bądź z niego wracali, a pozostali musieli czekać na kolejny transport za 15 minut lub godzinę, w zależności od pory dnia. Plusem za to jak zwykle są ludzie w autobusie, umilający podróż wspólnym śpiewaniem dobrze znanych piosenek.
Gdzie ten progress?
Organizacja wydarzenia z rozmachem zaledwie cztery miesiące po poprzedniej edycji wiąże się z jakimś rozwojem i wysnuciem wniosków. Na szczęście takie wnioski zostały wysnute i na jesiennej edycji pojawiły się bardziej rozpoznawalne twarze znane z Hollywood, m.in. Pamela Anderson, Jack Gleeson czy Andrew Scott, a także polskie akcenty jak popularny kanał Youtubowy G. F. Darwin, którego członkowie przygotowali panel dyskusyjny, cieszący się niezwykłą frekwencją i owocujący kolejką po autografy i zdjęcia. Sale prelekcyjne były nawet lepiej przygotowane. Niestety mieliśmy okazję zobaczyć zaledwie fragment prelekcji, ale dźwięk nie był zagłuszony przez ogólny chaos wydarzenia. Przygotowano również mnóstwo atrakcji dla najmłodszych, m.in. konkursy związane z Gwiezdnymi Wojnami, ale również pełno typowych „festynowych” aktywności, jak dmuchane zjeżdżalnie czy stoiska z popcornem. 

W jednym ze sklepików można było zaopatrzyć się w atrapę Grays Sports Almanac

Moc rzeczy, które chcesz a ich nie potrzebujesz...
...czyli największa część dowolnego konwentu. Hale ze stoiskami, na których można sobie kupić książkę, figurkę, koszulkę i masę innych rzeczy to w zasadzie konwentowa codzienność. Jest to obecne na każdym podobnym wydarzeniu i cieszy się ogromną popularnością. Niestety takie stoiska przestają zachwycać, gdy zauważasz, że na dosłownie każdym „Conie” znajdują się identyczni wystawcy. Oczywiście gadżety są na bieżąco aktualizowane zgodnie z nowymi trendami popkulturowymi, dlatego można było spotkać znacznie więcej artefaktów związanych na przykład z serialem „Rick and Morty”, który dopiero w tym roku zyskał większą popularność na całym świecie. Z kolei jeśli chodzi o gadżety z „Back to the Future” szału nie było. Oczywiście znalazło się kilka DeLoreanów, czy figurek Funko, ale musimy przyjąć do wiadomości, że rynek gadżetowy całkowicie zdominowały współczesne fandomy. Z drugiej strony fani ponownie mieli okazję zobaczyć polskiego DeLoreana, tym razem wyczyszczonego z kurzu i oczywiście najbardziej obleganego auta na wystawie samochodów filmowych.
Koniec końców...
Warsaw Comic Con to fajna impreza, pełna pozytywnie zakręconych ludzi. Na pewno warto się wybrać, by zobaczyć „z czym to się je”, a jeśli będzie się rozwijać w taką, a nie inną stronę, jestem jak najbardziej za takim sezonowym, a nie klasycznym rokrocznym konwentem w Polsce. Na koniec daję WIELKIEGO PLUSA za stoisko z grami, gdzie można było się wyposażyć w grywalne tytuły w bardzo niskich cenach.

(Na zdjęciu: cosplayer Heisenberga z "Breaking Bad" oraz Piotr Knapik jako Rick Sanchez z serialu animowanego "Rick & Morty". W obu tych produkcjach znaleźć można nawiązania do trylogii "Powrót do przyszłości".)

Mocą konwentów są ludzie – kolorowi, interesujący, posiadający ambicje i motywację. Masz dość szarej rzeczywistości? Przyjedź na konwent, a znacznie polepszy Ci się samopoczucie :)

Piotr Knapik
8 grudnia 2017 r.

Kreator stron internetowych - przetestuj